23 lutego, godz. 19.00 – Aula

BYĆ JAK KAZIMIERZ DEYNA
Teatr im. A. Mickiewicza - Częstochowa

Radosław Paczocha

reżyseria: Gabriel Gietzky
scenografia: Maria Kanigowska
ruch sceniczny: Witold Jurewicz
obsada: Michał Chorosiński, Iwona Chołuj, Teresa Dzielska, Sylwia Karczmarczyk, Małgorzata Marciniak,
Agata Ochota-Hutyra, Sebastian Banaszczyk, Waldemar Cudzik, Andrzej Iwiński, Bartosz Kopeć, Antoni Rot
bilety: 35 zł, 40 zł

 

„Być jak Kazimierz Deyna” jest słodko-gorzką opowieścią o losach trzydziestokilkuletniego Polaka, który urodził się w dniu, w którym Kazimierz Deyna strzelił pamiętnego gola w meczu z Portugalią. Ten fakt zdeterminował postępowanie Bohatera, który postanowił ulepić swoje życie na kształt wielbionego piłkarskiego idola. Sarkastyczna, ale i pełna ciepłego humoru opowieść o dorastaniu, niejednej miłości i życiowych wyborach, w której bramki strzelają Deyna i Boniek, białe skarpetki mają moc afrodyzjaku, pożądanie prowadzi do czystości, a Matka-Polka rozprawia się z rynkami wschodnimi. Śmieszna i wzruszająca historia człowieka urodzonego w PRL-u, który dojrzewa w burzliwych czasach transformacji…

O ile sam tekst dramatu jest jakością samą w sobie, to reżyseria Gietzky'ego daje przedstawieniu tę oklaskiwaną lekkość. Spektakl nie ma scenografii. Są tylko mobilne urządzenia - jak w dziecięcej zabawie zamieniające się to w ławę, to w stół, to w katedrę uniwersytecką. Więcej, chór w swoich mimicznych zabawach ogrywa również niewidoczne rekwizyty. Z wyjątkiem Bohatera, nie ma aktorów jednoznacznie obsadzonych. Nawet Ojciec i Matka, obecni w całej narracji, w ramach potrzeb przedzierzgają się też w inne postacie. Cała scena wiruje, tańczy, ścieżki bohaterów i ich interakcje krzyżują się jak w baletowym układzie. Aktorzy mają arcytrudne zadania do wypełnienia. I wypełniają je koncertowo - co postać, to perełka, a Rodzina z Zielonogórskiego powinna na stałe wejść do teatru wyobraźni częstochowian. Ona szczególnie jest tym elementem, który opowieści o życiu pełnym absurdów dodaje jeszcze groteskowego rysu.
Tadeusz Piersiak, Gazeta Wyborcza

 





foto Piotr Dłubak










Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash